Pakt zawiązany przy brzmieniu głośnika, czyli nic innego niż Paktofonika

2012-10-02 11:44
mat. jestesbogiem.com.pl
Od filmu „Jesteś Bogiem” Leszka Dawida wymagaliśmy bardzo dużo. Nie chodzi tylko o sympatyków i znawców hip-hopu. Historia Magika, właściciela jednego z najbardziej rozpoznawanych w środowisku, głosów stała się już legendą. A z obserwacji produkcji filmowych ostatnich lat wiemy, że legendy potrafią miażdżyć.

Paktofonika rozpoczęła swoją działalność w 1998 roku. Początki były wyjątkowo trudne, ponieważ fanom Magika wydawało się niewykonalne rozpoczęcie czegoś nowego po Kalibrze 44. Wojciech „Fokus” Alszer, Sebastian „Rahim” Salbert i Piotr „Magik” Łuszcz wspólnie zapisali jednak kolejny rozdział w historii gatunku. Wbrew nieprzychylnym prognozom, stworzyli markę, której pamięć żyje do dziś, pomimo tego, że 26 grudnia 2000 roku Magik odszedł już na zawsze. Wtedy bezpowrotnie wygasł pakt zawiązany przy brzmieniu głośnika, czyli krótko mówiąc Paktofonika.

 

Można byłoby tu bardziej rozpisywać się na temat historii zespołu Paktofonika czy losów jej poszczególnych członków, ale to chyba nie do końca o to chodzi. Przyjaciele z Mikołowa i Katowic, tak można byłoby ich opisać. To, że Piotr Łuszcz popełnił samobójstwo może jednych zrażać innych przekonywać, że był artystą, ale osobiście uważam, że nie powinniśmy tego oceniać.

 

Jeżeli osoby, które nazywają się katolikami oburzają się w związku z tytułem filmu i samobójstwem charyzmatycznego Magika, to powinni przypomnieć sobie, że nie można oceniać innych, a raczej się za nich modlić, bo tylko Bóg ma prawo nas oceniać.

 

Wróćmy jednak do samego filmu. Jego scenariusz powstał na podstawie fabularyzowanej biografii zespołu, którego autorem jest Maciej Pisuk. „Paktofonika. Przewodnik Krytyki Politycznej” zagościł na półkach w księgarniach już w 2008 roku. Autor od samego początku podkreślał, że publikacja jest z założenia scenariuszem do filmu. Od tego czasu szukano zarówno środków finansowych jak i osoby, która podjęłaby się reżyserii tej historii. Udało się to dzięki zespołowi filmowemu Kadr, który zdecydował się wyprodukować film.

 

Leszek Dawid, który w mistrzowski sposób wyreżyserował film „Jesteś Bogiem” zadebiutował w produkcjach długometrażowych dopiero w zeszłym roku. Jednak Jego film „Ki” był gwarantem tego, że „Jesteś Bogiem” sprosta legendzie. I tak właśnie się stało.

 

Obsada, muzyka, zdjęcia. Nie ma się tu do czego przyczepić. Bardzo bałam się iść do kina. Tak wiele rzeczy słyszałam o tym filmie. Nie będę się tu wymądrzać, przywoływać poglądów innych i przywłaszczać ich jako swoje. Kiedy wchodziłam na salę kinową byłam wolna od uprzedzeń i zaciekawiona. Uznałam jednak, że jako osoba, która nie rozumie hip-hopu mogę sprawdzić jak na historię zareaguje ktoś taki. Wyznacznikiem moich odczuć jest to, że po powrocie do domu, usiadłam przed komputerem i zaczęłam jeszcze raz przesłuchiwać kawałki, które pierwszy raz usłyszałam w filmie. Bałam się, że zobaczę powtórkę z „Blokersów”. Te brudne bloki, te historie z blokowisk, których do końca nie rozumiem i przejaskrawienia. Pełne zaskoczenie, bo przecież Katowice są szare i takie „polskie” myślałam. Dzięki tej historii zrozumiałam chociaż w części jakimi prawami rządzi się to specyficzne środowisko.

 

Radosław Ładczuk pokazał nam Śląsk widziany oczami młodych ludzi. W zdjęciach nie ma przesady. Są oryginalne na swój ulotny sposób, którego nie idzie opisać słowami. Historia Paktofoniki przeplata się płynnie z prywatnymi losami poszczególnych członków. Poznajemy dramaty braku możliwości przystosowania się do „codzienności”. Z jednej strony dom, praca, rodzina. Z drugiej kariera i popularność, która rozwija się w zawrotnym tempie. Pokusy biznesu muzycznego, producenci. Dla młodego chłopaka, który jest artystą to zupełnie coś nowego.

 

Nie można zapominać również o obsadzie. Marcin Kowalczyk, Dawid Ogrodnik i Tomasz Schuchardt stanęli na wysokości zadania. Podczas oglądania widać jak dopracowany jest każdy szczegół, z jaką precyzją i ekspresją powstają kolejne sceny. Ile pracy musiało kosztować aktorów zmierzenie się z legendą. Na pochwałę zasługuje fakt, że nie ma tu mowy o żadnym podkładaniu głosu. Wszystkie teksty są w filmie rymowane przez odtwórców głównych ról. Profesjonalizm łączy się tu z realizmem, co nieczęsto zdarza się w polskich filmach.

 

Wychodząc z kina i idąc do samochodu myślałam o tym co działo się na sali. Musiałam przemeblować moją własną, subiektywną listę polskich filmów, które są godne polecenia i do których często wracam. W ostatnich latach dołączyły do niej tylko „Wszystko co kocham”, „Róża” i „Smak młodości”. Od dziś znalazł się tam również „Jesteś Bogiem”. Polecam wszystkim fanom dobrego kina, a nie tylko hip-hopu.

 

Nasza ocena:

Wasze Opinie i Komentarze
artykuł nie został jeszcze skomentowany, bądź pierwszy...
Twoje-Miasto sp. z o.o. nie ponosi odpowiedzialności za treść opinii zamieszczanych przez internautów. Regulamin Forum
↓↓↓↓↓↓↓↓↓↓↑↑↑↑↑↑↑↑↑↑
REKLAMA
REKLAMA




W ramach naszej witryny stosujemy pliki cookies w celu świadczenia Państwu usług na najwyższym poziomie, w tym w sposób dostosowany do indywidualnych potrzeb. Korzystanie z witryny bez zmiany ustawień dotyczących cookies oznacza, że będą one zamieszczane w Państwa urządzeniu końcowym. Możecie Państwo dokonać w każdym czasie zmiany ustawień dotyczących cookies. Więcej szczegółów w naszej Polityce Cookies
email:
hasło:
 
bezpieczne logowanie SSL
zapomniałem hasła | zarejestruj się