11 maj 2022

Z rozmowy od serca i o sercu, czyli o książkach i pasjach doktora Henryka Danielewicza. A dla czytelników Twoje-Miasto książki do wygrania

fot. TM/MM
Docierając do Grudziądza z lubelskiego Roztocza przez Gdańsk, gdzie skończył studia medyczne i Bydgoszcz, która przyciągnęła go na chwilę przystanku w podróży pociągiem, stając się jednocześnie swoistym pomostem do grudziądzkiego szpitala pozostał w nim nie tylko jako wybitny specjalista i założyciel funkcjonującego do dziś Oddziału Kardiologii w Regionalnym Szpitalu Specjalistycznym w Grudziądzu, ale także jako prawowity mieszkaniec miasta pod jego ogromnym urokiem. To z Grudziądzem wiąże wiele ważnych wspomnień, uroczych miejsc, które odkrywał z najbliższymi.
REKLAMA
Doktor Henryk Danielewicz, autor wydanej niedawno „Droga lęków, nadziei i wdzięczności” tak mówi o tym czasie – trudu pracy i rodzącej się miłości do obcego przecież miasta: „Przykładając kalkę swoich młodzieńczych marzeń o zawodzie lekarza, do tego co robiłem, co robiliśmy, bo ten zawód wykonywałem z określoną grupą ludzi, to mogę powiedzieć warto było! Warto też było poddać się urokowi Grudziądza i jego mieszkańców, służyć im przez pięćdziesiąt lat, będąc jednym z nich.”
Początki swojej pracy wspomina, jako wynikające z „pilnej potrzeby położenia podwalin pod kardiologię w Grudziądzu”, dodając, iż w tamtym czasie w Polsce było zaledwie kilkudziesięciu kardiologów, a w rejonie Grudziądza on sam był jedyny. Uruchomienie Oddziału przynosi Panu doktorowi satysfakcję i rodzi wyrazy wdzięczności za pomoc kolegów lekarzy, organizatorów życia publicznego i dyrektorów. To właśnie wdzięczność była inspiracją do napisania książki „Niedokończone rozmowy kardiologa”.

O ile w pierwszej z nich wyraźnie zaznaczają się wspomnienia i właśnie wyrazy wdzięczności, o tyle druga książka „Droga lęków, nadziei i wdzięczności” wynika z czasów, w jakich przyszło nam żyć przez ostatnie dwa lata. O trudnych latach pandemii koronawirusa doktor Henryk Danielewicz mówi: „Jeszcze nie tak dawno, nikt z nas nie przypuszczał, że przyjdzie nam żyć w czasach zarazy, w czas pandemii, kiedy śmierć jest obok nas, w zasięgu naszego oddechu, wyciągnięcia ręki.” Postrzegając trudną sytuację, w jakiej znaleźli się nie tylko pacjenci, ale i medycy ubolewa nad losem jednych i drugich. Zadając jednocześnie pytania ważne, na które odpowiedzi powinny być lekcją na przyszłość dla świata: „W sposób naturalny nasuwały się pytania; czy tak musiało być? Czy sytuacja byłaby inna, gdyby inaczej zorganizowana i finansowana była służba zdrowia? Ile więcej byłoby zgonów, gdyby nie szczepionki?”

Obydwie swoje książki, które powstały w bardzo krótkim czasie doktor Danielewicz traktuje jako wyraz podziękowania pacjentom i współpracownikom za okazane zaufanie. Mówiąc o pracy nad nimi wspomina, iż napisanie ich traktował poniekąd „jako kontynuację pracy zawodowej, jako jej dokończenie. I chociaż rozmowa kardiologa jest nadal niedokończona, i wciąż znajduję się na drodze lęków i nadziei, to jednak dla mnie jest to również droga dokonywania podsumowań, refleksji i ocen. Ocen tych dokonuję głównie z poziomu własnych wieloletnich doświadczeń, emocji i przeżyć, a więc są to oceny wysoce subiektywne”. Tym samym pacjentów i Grudziądz, wraz z historią Oddziału Kardiologii czyni autor bohaterami swoich książek, wpisując je w emocje tych, z którymi przyszło jemu pracować. I obydwie też przepełnione są empatią – i o niej  także wspominali obecni podczas spotkania w Bibliotece pacjenci doktora i współpracownicy.

Skąd takie pokłady empatii i samozaparcia w jednym człowieku? Być może stąd, jak sam mówi, że istniały one już w momencie wyboru zawodu lekarza. "Po prostu trzeba lubić ludzi” mówi Pan doktor, dalej dodając, że „zdobyty dyplom jest niczym więcej, jak dalszym zobowiązaniem do systematycznej nauki przez cały okres aktywności zawodowej i nie tylko, bo lekarzem jest się do końca. Zgromadzona wiedza i jej jakość jest wypadkową wielu czynników, jak w każdym nauczaniu.” Sukcesu upatruje także w konstrukcji psychicznej człowieka, domu rodzinnym czy klasie wykładowców i wrodzonej wrażliwości.



Tej ostatniej nie można odmówić doktorowi Danielewiczowi szczególnie. Czytając książki można domyślać się, że siłę do niej czerpie z poezji, którą przesycone są zarówno „Niedokończone rozmowy z kardiologiem” jak i „Droga lęków, nadziei i wdzięczności”. Zapytany o to skąd ta wrażliwość i co daje jemu poezja w życiu i w pracy lekarza odpowiada: „Wagę i potęgę słowa budującą magię, z której również bierze swój początek zarówno sztuka, jak i medycyna – doceniali jak mało kto kapłani-lekarze w Helladzie,  skupieni wokół świątyni Asklepiosa, umieszczonej na cyprysowym wzgórzu w „świętym gaju", gdzie odpowiednia atmosfera, słowa, sen i zioła były niejednokrotnie źródłem sukcesu w uzdrawianiu. Elementy tej terapii docenia również dzisiejsza psychiatria, która zarządza naszymi emocjami, głównie za pomocą słowa, podkreślając wzrost zaburzeń psychicznych równolegle do stopnia niewłaściwych relacji rodzinnych i społecznych oraz, że coraz szersza jest strefa samotności i wyobcowania w świecie coraz bardziej dostatnim”.
Nie można zatem w tym miejscu nie zapytać o relacje z pacjentem, im przecież poświęca Henryk Danielewicz w swoich książkach szczególnie dużo miejsca. Z niejakim smutkiem zauważając, że nowoczesna technika zwiększyła dystans między lekarzem, a chorym, jednocześnie tego drugiego czyniąc narażonym na samotność, Pan doktor mówi o tym, że „Dzisiejszy człowiek, a pacjent szczególnie chyba jak nigdy dotąd odczuwa deficyt właściwych słów. Czuje się zgubiony i sfrustrowany, będąc otoczony nowoczesną aparaturą zza której z trudem przebijają się słowa nadziei. Ze wszystkich bodźców oddziaływających na nasz organizm, to właśnie słowa najbardziej poruszają naszą wyobraźnię, i jak żaden inny lek wpływają na nasz organizm. Dlatego rola słowa, kontaktów międzyludzkich, literatury i poezji jest nie do przecenienia. Poezja - podobnie jak i muzyka - łagodzi obyczaje, pięknie afirmuje radość życia, ale też pomaga przetrwać czas smuty i zwątpienia.” I nie byłby pewnie sobą, gdyby w tym miejscu nie wzmocnił swoich słów, słowami innych wybitnych umysłów, bo cytując Norwida i jego wiersz Monolog podsumowuje kwestię przemijania.

Integralną częścią zawodu lekarza, podobnie jak życia każdego człowieka jest odchodzenie. Zapytany o odchodzenie i starość, jak na lekarza, którego cechują ogromne zasoby empatii mówi o niewidzialnej obecności i potrzebie bycia zauważonym, co równa się patrzeniu i zauważaniu.
„Dotykam problemów coraz mocniej odczuwanych, a mianowicie starości, która, podobnie do samotności niejedno ma imię. Od tych tematów uciekamy jak najdalej i jak najdłużej. Ale od nich nie da się uciec, one i tak wcześniej czy później dopadają nas z różną siłą. Ten temat w mojej drugiej książce nosi tytuł „Obecni, niewidzialni". Przytaczam tam bardzo ciekawe, moim zdaniem opinie ludzi, którzy prezentują również język skargi, tej coraz większej grupy społecznej. W głównej mierze nie są to skargi, jakby można się było spodziewać na przemijanie, na to, że ciało zaczyna zdradzać, że nie pasuje już do psychiki, ale przede wszystkim na niewidzialność, pomijanie, przezroczystość. Takie patrzysz na mnie, ale mnie nie widzisz. Na nieobecność w przestrzeni publicznej. A jeżeli już, to jako problem, jako katastrofa. Uważa się też, że wystarczy zaspokoić ich głód i dostarczyć leki. Nie, to nie wystarcza. Bo ich wiek dotknął tylko ich ciała. Ich wymiar duchowy nie uległ inwolucji, wręcz przeciwnie, jest bogatszy, wrażliwszy. Dlatego pomijanie ich, traktowanie jak dzieci, paternalistycznie odczuwane jest bardziej boleśnie, niż to się niejednokrotnie otoczeniu wydaje.” Na ten ważny temat pojawia się w książce czuła opowieść będąca dowodem na to, że patrzenie, to nie zawsze zauważanie.

O swoich książkach Henryk Danielewicz mówi jeszcze, że „Są one próbą odpowiedzi na pytanie, czym jest zawód, który pochłania niemal całe życie, nie zostawiając wiele miejsca na resztę.” I dalej dodaje, że „Wykonywanie tego zawodu to też szereg porażek boleśnie dotykających ziemi i tyleż samo podobnych podźwignięć zostawiających człowieka na długi czas w rozterce i zwątpieniu. To również niedogodności i wyrzeczenia, setki nieprzespanych, lub zarwanych nocy przed kolokwiami, egzaminami, na licznych męczących dyżurach i w trakcie prowadzenia chorych. To także jakaś kradzież czasu przeznaczonego dla rodziny i nie rozstawanie się z problemami innych. Ten zawód według mnie nie jest oryginalną receptą na szczęśliwe życie, ale na  pożyteczne na pewno. Myślę, że mogę powiedzieć, nie wstydząc się tego, że mimo różnych potknięć zawodowych byłem wierny tym marzeniom chłopca z lubelskiego Roztocza o zostaniu lekarzem, który będzie zawsze blisko chorego.”


Dla naszych czytelników wraz z Wydawnictwem Poligraf przygotowaliśmy dwa egzemplarze książki „Droga lęków, nadziei i wdzięczności”.

Wystarczy wejść na nasz grudziądzki profil facebookowy i pod postem z powyższym artykułem wpisać krótką odpowiedź na pytanie – „Jak dbasz o zdrowe serce?”

Autorzy dwóch komentarzy z największą liczbą polubień otrzymają książkę „Droga lęków, nadziei i wdzięczności” z autografem Autora. 
PRZECZYTAJ JESZCZE
pogoda Grudziądz
22.1°C
wschód słońca: 04:37
zachód słońca: 20:44
Koronawirus
kujawsko-pomorskie
REKLAMA

Kalendarz Wydarzeń / Koncertów / Imprez w Grudziądzu

kiedy
2022-05-20 19:30
miejsce
Klub Akcent, Grudziądz, Wybickiego 38
wstęp biletowany
kiedy
2022-05-22 17:00
miejsce
Centrum Kultury Teatr, Grudziądz,...
wstęp biletowany
kiedy
2022-05-25 19:00
miejsce
Amuza Bistro, Grudziądz, Szosa...
wstęp biletowany
kiedy
2022-07-01 18:30
miejsce
Dziedziniec Muzem im. ks.dr....
wstęp biletowany