Francuski numer
Fot. KK
BMW to samochód, o którym marzy większość fanów motoryzacji. Jednak marzy, nie oznacza ma. A o model z 1972 roku, jakim może poszczycić się Pan Benek jest dziś wyjątkowo trudno. Tak było i w tym przypadku, ponieważ zanim auto trafiło do miejscowości Zarośle, przebyło długą drogę. Jej początek miał miejsce we Francji.
REKLAMA
BMW kojarzy nam się przede wszystkim z położoną w Niemczech Bawarią. Paradoksalnie, ten egzemplarz ma z nią wspólnego tyle co nic, ponieważ prosto z taśmy produkcyjnej trafił do słonecznej Francji. Mieć kawałek Lazurowego Wybrzeża we własnym garażu? Każdy by chciał, lecz nie każdy mieć może. A Pan Benek ma już od dobrych kilku lat. Model 2002 ti produkowany był od 1968 do 1972 roku. W tym czasie z taśmy produkcyjnej zjechało łącznie 16.448 egzemplarzy. Wśród nich BMW Pana Benka. Jednak kiedy w 2004 roku kupił ten samochód, daleko mu było do ideału.
Zaczęło się od marzeń
- Był uszkodzony, jednak blachy nie były zgnite. Rozebrałem go i wszystko złożyłem od nowa. Części były dość dobre, ale zostały wypiaskowane – opowiada Benek Rosa. Mężczyzna po wymarzony samochód pojechał aż do Francji. Czy warto było jechać taki szmat drogi? - Jestem wyuczonym blacharzem, mechanikiem samochodowym. I jak miałem 20 lat, to widziałem takie BMW. To było moje marzenie, ale wtedy te samochody były bardzo drogie – wspomina Pan Benek.
Beż, skóra i chromy
Nowy właściciel zmienił auto nie do poznania. Pierwotnie samochód był koloru beżowego. Jednak Pan Benek zainspirowany fotografią, którą zobaczył w jednym z czasopism poświęconych motoryzacji, postanowił podarować swemu BMW drugą młodość. - Lakier został zdarty do gołej blachy. W gazecie zobaczyłem podobny kolor. Jednak ja pomalowałem auto po swojemu - opowiada. W ten sposób zyskał on nowy, niepowtarzalny styl. A jego drugie „życie” zaczęło się w małej miejscowości koło Grudziądza.
Sercem BMW jest 2 litrowy silnik, dzięki któremu (jak zapewnia właściciel) auto rozpędza się nawet do 180 km/h. Warto dodać, że dwa litry pojemności i 120 koni mechanicznych przy wadze 990 kg daje tak dobre osiągi, że bez problemu mógłby wystartować w dzisiejszych rajdach.
Uwagę przyciągają chromowane elementy: między innymi klamki, zderzaki i listwy. Samochód został odnowiony z wyjątkową dbałością o szczegóły, np. mieszek skrzyni biegów wykonano ze skóry o takiej samej kolorystyce, co całe auto. Ma nietypowe jak dla dzisiejszych aut tej marki okrągłe lampy oraz rajdowe felgi z tamtych lat (ATS CLASSIC). Ponadto, Przysłowiową kropka nad „i” są nowe, beżowe tapicerki. Dodajmy, że samochód zarejestrowany jest jako zabytek.
Jak się okazało Pan Benek już szykuje kolejną niespodziankę. W jego garażu „kształtu” nabiera kolejna perełka. Zdradzimy tylko, że tym razem będzie to mercedes. - Inni chodzą na piwo, a ja siedzę w garażu i dłubię. Zrobiłem go hobbistycznie, dla siebie – tłumaczy mężczyzna.





KK
Zaczęło się od marzeń
- Był uszkodzony, jednak blachy nie były zgnite. Rozebrałem go i wszystko złożyłem od nowa. Części były dość dobre, ale zostały wypiaskowane – opowiada Benek Rosa. Mężczyzna po wymarzony samochód pojechał aż do Francji. Czy warto było jechać taki szmat drogi? - Jestem wyuczonym blacharzem, mechanikiem samochodowym. I jak miałem 20 lat, to widziałem takie BMW. To było moje marzenie, ale wtedy te samochody były bardzo drogie – wspomina Pan Benek.
Beż, skóra i chromy
Nowy właściciel zmienił auto nie do poznania. Pierwotnie samochód był koloru beżowego. Jednak Pan Benek zainspirowany fotografią, którą zobaczył w jednym z czasopism poświęconych motoryzacji, postanowił podarować swemu BMW drugą młodość. - Lakier został zdarty do gołej blachy. W gazecie zobaczyłem podobny kolor. Jednak ja pomalowałem auto po swojemu - opowiada. W ten sposób zyskał on nowy, niepowtarzalny styl. A jego drugie „życie” zaczęło się w małej miejscowości koło Grudziądza.
Sercem BMW jest 2 litrowy silnik, dzięki któremu (jak zapewnia właściciel) auto rozpędza się nawet do 180 km/h. Warto dodać, że dwa litry pojemności i 120 koni mechanicznych przy wadze 990 kg daje tak dobre osiągi, że bez problemu mógłby wystartować w dzisiejszych rajdach.
Uwagę przyciągają chromowane elementy: między innymi klamki, zderzaki i listwy. Samochód został odnowiony z wyjątkową dbałością o szczegóły, np. mieszek skrzyni biegów wykonano ze skóry o takiej samej kolorystyce, co całe auto. Ma nietypowe jak dla dzisiejszych aut tej marki okrągłe lampy oraz rajdowe felgi z tamtych lat (ATS CLASSIC). Ponadto, Przysłowiową kropka nad „i” są nowe, beżowe tapicerki. Dodajmy, że samochód zarejestrowany jest jako zabytek.
Jak się okazało Pan Benek już szykuje kolejną niespodziankę. W jego garażu „kształtu” nabiera kolejna perełka. Zdradzimy tylko, że tym razem będzie to mercedes. - Inni chodzą na piwo, a ja siedzę w garażu i dłubię. Zrobiłem go hobbistycznie, dla siebie – tłumaczy mężczyzna.





KK
PRZECZYTAJ JESZCZE