Pokaz barmański w Cover Club
Pokaz barmański w Cover Club
Grudziądzanie mieli okazję wziąć udział w profesjonalnym pokazie barmańskim, który odbył się minionej nocy w Cover Club. Niezapomniane emocje zagwarantował Piotr, barman z powołania i z zawodu, który sztukę show barmańskiego opanował do perfekcji.
REKLAMA
Na czym polega takie show? Jak długo trzeba uczyć się tej sztuki, aby opanować chociażby jej podstawy? Zapytaliśmy o to profesjonalistę.
Twoje - Miasto: Na początek - skąd do nas przyjechałeś i od ilu lat zajmujesz się tego typu barmaństwem?
Piotr Drzewucki: Przyjechałem z Torunia, tam prowadzę firmę - szkołę barmańską, a w zakresie różnorodne szkolenia, a pokazy w stylu flair (jak dzisiaj) to jest taki mój dodatek. Powiem też, że flair jet najtrudniejszą sztuką w barmaństwie. Ćwiczę już 9 rok samego flair'u, gdzie trening minimalny to 2 godziny dziennie, ja natomiast ćwiczę 2 godziny rano i 2 wieczorem.
T - M: Co Cię skłoniło, aby taką sztukę uprawiać?
P.D.: Z zawodu jestem kucharzem i technologiem żywienia. Szukając pracy od razu po szkole trafiłem do włoskiej restauracji i zatrudniono mnie jako kelnera. Zacząłem bardziej interesować się tym zawodem.Pewnego razu pojechałem, jako delegacja, na Mistrzostwa Polski w barmaństwie, w Pałacu Kultury. No i...wyszedł pierwszy barman, podrzucił butelką, wstałem i już wiedziałem o co chodzi. Od tego momentu wiedziałem, że chce właśnie tym się zajmować.
T - M: Czy trudno jest się nauczyć sztuki flair? Istnieją jakieś zasady, kolejność, aby wszystko razem było zgrane?
P.D.: Wszystko jest ustalone i trzeba to koordynować. Jeden trik jest to, powiem szczerze, rok nauki. W ciągu roku uczymy się 10 trików, składamy je łączymy z innymi - parę lat to zajmuje. Po roku ćwiczeń ma się opanowane podstawy sztuki flair.
T - M.: Iloma butelkami podrzucasz jednocześnie?
P.D.: Czterema, ale do tego musi być idealne światło. Muszę dodać, że na Mistrzostwach Świata 6 buteleczek "lata" bez problemu.
Pokaz zaczął się całkiem niewinnie. Przygotowanie sprzętu, stworzenie nastroju. Piotr zaczyna podrzucać butelkami, sprzętem barmańskim i wszystkim, co tylko ma w zasięgu ręki - emocje rosną. Jednak prawdziwym zaskoczeniem dla uczestników było żaglowanie podpalonymi butelkami.
Efekt - kolorowe, pyszne i orzeźwiające drinki. Na tym jednak atrakcje się nie zakończyły. Aby "wykupić" drinka trzeba było wykonać jedną wskazaną przez Piotra sztuczkę barmańską. Chętnych nie brakowało, a koktajle rozeszły się w mgnieniu oka.
Zakończeniem całości pokazu była niespodzianka przygotowana przez naszego mistrza sztuki flair - margarita waniliowa - która trafiała z rąk barmana wprost do ust chętnych margarity skosztować.
Ewel
Twoje - Miasto: Na początek - skąd do nas przyjechałeś i od ilu lat zajmujesz się tego typu barmaństwem?
Piotr Drzewucki: Przyjechałem z Torunia, tam prowadzę firmę - szkołę barmańską, a w zakresie różnorodne szkolenia, a pokazy w stylu flair (jak dzisiaj) to jest taki mój dodatek. Powiem też, że flair jet najtrudniejszą sztuką w barmaństwie. Ćwiczę już 9 rok samego flair'u, gdzie trening minimalny to 2 godziny dziennie, ja natomiast ćwiczę 2 godziny rano i 2 wieczorem.
T - M: Co Cię skłoniło, aby taką sztukę uprawiać?
P.D.: Z zawodu jestem kucharzem i technologiem żywienia. Szukając pracy od razu po szkole trafiłem do włoskiej restauracji i zatrudniono mnie jako kelnera. Zacząłem bardziej interesować się tym zawodem.Pewnego razu pojechałem, jako delegacja, na Mistrzostwa Polski w barmaństwie, w Pałacu Kultury. No i...wyszedł pierwszy barman, podrzucił butelką, wstałem i już wiedziałem o co chodzi. Od tego momentu wiedziałem, że chce właśnie tym się zajmować.
T - M: Czy trudno jest się nauczyć sztuki flair? Istnieją jakieś zasady, kolejność, aby wszystko razem było zgrane?
P.D.: Wszystko jest ustalone i trzeba to koordynować. Jeden trik jest to, powiem szczerze, rok nauki. W ciągu roku uczymy się 10 trików, składamy je łączymy z innymi - parę lat to zajmuje. Po roku ćwiczeń ma się opanowane podstawy sztuki flair.
T - M.: Iloma butelkami podrzucasz jednocześnie?
P.D.: Czterema, ale do tego musi być idealne światło. Muszę dodać, że na Mistrzostwach Świata 6 buteleczek "lata" bez problemu.
Pokaz zaczął się całkiem niewinnie. Przygotowanie sprzętu, stworzenie nastroju. Piotr zaczyna podrzucać butelkami, sprzętem barmańskim i wszystkim, co tylko ma w zasięgu ręki - emocje rosną. Jednak prawdziwym zaskoczeniem dla uczestników było żaglowanie podpalonymi butelkami.
Efekt - kolorowe, pyszne i orzeźwiające drinki. Na tym jednak atrakcje się nie zakończyły. Aby "wykupić" drinka trzeba było wykonać jedną wskazaną przez Piotra sztuczkę barmańską. Chętnych nie brakowało, a koktajle rozeszły się w mgnieniu oka.
Zakończeniem całości pokazu była niespodzianka przygotowana przez naszego mistrza sztuki flair - margarita waniliowa - która trafiała z rąk barmana wprost do ust chętnych margarity skosztować.
Ewel
PRZECZYTAJ JESZCZE