Woźnica pijany, bryczka połamana
Fot. archiwum
Do nietypowej sytuacji doszło w miejscowości koło Grudziądza. Policjanci zatrzymali kompletnie pijanego kierowcę... bryczki.
REKLAMA
Mężczyźnie towarzyszył równie pijany kolega. O interwencję policji poprosili mieszkańcy wsi. - [...] najpierw funkcjonariusze zobaczyli mężczyznę z koniem i częścią dyszla. 66 letni mężczyzna ledwo trzymał się na nogach, czuć było od niego alkohol. W odległości 300m na ziemi przy częściach od bryczki leżał mężczyzna. Na szczęście nic mu się nie stało – był pijany – relacjonuje Marzena Solochewicz-Kostrzewska, rzecznik prasowy Komendy Miejskiej Policji w Grudziądzu.
Badanie wykazało, że woźnica miał w organizmie aż 2,5 promila alkoholu. Nic więc dziwnego, że ostatecznie bryczka przewróciła się i połamała. Co działo się później? Koń uciekł, a w ślad za nim wyruszył starszy z kompanów. - Po wytrzeźwieniu policjanci przedstawili zarzut kierowania bryczką po pijanemu – dodaje rzeczniczka.
Badanie wykazało, że woźnica miał w organizmie aż 2,5 promila alkoholu. Nic więc dziwnego, że ostatecznie bryczka przewróciła się i połamała. Co działo się później? Koń uciekł, a w ślad za nim wyruszył starszy z kompanów. - Po wytrzeźwieniu policjanci przedstawili zarzut kierowania bryczką po pijanemu – dodaje rzeczniczka.
PRZECZYTAJ JESZCZE